30 października 2020

Nie poddawaj się słabościom i znajdź na nie swój sposób. Ale przede wszystkim nie uciekaj w samotność – to sposób na pogodną jesień życia według Ireny Santor, ambasadorki konkursu „Opiekun Seniora”.

Angażuje się Pani w nagłaśnianie potrzeb seniorów: wzięła Pani udział w spocie realizowanym przez Fundację Jolanty Kwaśniewskiej “Porozumienie bez barier” który pokazuje, że starszy człowiek może być aktywny. Odwiedza Pani domy dla seniorów, włącza się Pani w akcje zdrowotne, zgodziła się Pani zostać ambasadorką naszego konkursu dla opiekunów seniorów. Dlaczego Pani to robi?

Sama jestem seniorką. Wiem co to znaczy upływ czasu i jakie niedogodności na nas czyhają, niektórym sama ulegam. Bardzo się cieszę, że jest konkurs, który zwraca uwagę na to, że ludziom starszym należy pomagać i który nagradza tych, którzy to robią. To niezwykle ważne. Dużo mówi się o potrzebach dzieci i to jest wspaniałe, ale nareszcie ktoś zwrócił uwagę także na seniorów. A życie starszego człowieka ma wiele różnych odcieni i często ta pomoc jest niezwykle potrzebna. I nie chodzi tylko o to, żeby ktoś opiekował się nami 24 godziny na dobę, ale przede wszystkim o kontakt z drugim człowiekiem, o to, aby było z kim pójść na spacer, aby znalazł się ktoś, kto pomoże załatwić jakieś sprawy w urzędzie, z kim będzie można porozmawiać. To wspaniałe, gdy w wolontariat angażuje się młodzież – takie kontakty są dla nas szczególnie cenne.

Nie każdy nadaje się do tego typu zajęcia. Jaki powinien być według Pani idealny opiekun?

Taki ktoś powinien lubić starych ludzi, mieć dla nich sympatię, nie denerwować się ich niedociągnięciami, tym, że gorzej widzą, gorzej słyszą, wolniej chodzą. Trzeba mieć dużo serdecznej, niewymuszonej cierpliwości. Starsi ludzie nie chcą być przyczyną zniechęcenia, czuć, że komuś się narzucają, albo, że ktoś pomaga im z litości. Nie lubimy, by wpadać do nas z poczucia obowiązku na 15 minut podczas, których ciągle zerka się na zegarek, bo już trzeba lecieć dalej. Jeśli już ktoś zechce to robić, to warto, aby wziął to pod uwagę.

Całkiem niedawno była Pani na uroczystości otwarcia wyjątkowego domu w Solcu Kujawskim. Proszę opowiedzieć co to za inicjatywa.

Otwarto tam dom dla osób niepełnosprawnych, ale takich, które radzą sobie jeszcze same z niewielką pomocą z zewnątrz. Ten dom jest usytuowany w środku miasta, na rynku. Solec Kujawski to małe miasteczko, a dzięki takiemu położeniu te osoby, które mają trudność w poruszaniu się, wszędzie mają blisko. Mogą więc uczestniczyć w normalnym życiu: wyjść do miasta na spacer, do biblioteki, do domu kultury na film, do szkoły muzycznej na koncert. To wspaniała inicjatywa, miasto pomyślało o swoich niepełnosprawnych w bardzo fajny sposób – oddano im do dyspozycji dom, nie na przedmieściach z dala od innych, lecz w środku miasta. Dzięki temu osoby te nie czują się na marginesie lecz są częścią tej społeczności.

Codziennie na trzy godziny przychodzi opiekun dedykowany konkretnemu pensjonariuszowi, który dba o to, aby niczego mu nie brakowało: idzie z nim na zakupy, pomaga wypożyczyć książkę, sprawia, by nie czuł się sam. To wspaniałe, że miasto opiekuje się swoimi seniorami. Brawo Solec.

To ważne, by starsze osoby zawsze traktować jak partnerów.

Dokładnie tak. Im wciąż należy się szacunek. Tak, by mogli uczestniczyć w życiu na równych zasadach z innymi, by nie odczuwali, że są gorsi, nieużyteczni.

Jest Pani wciąż bardzo aktywną osobą, jak to się Pani udaje? Ma Pani na to jakiś sposób?

Nie mam żadnej cudownej recepty, mam po prostu taką optymistyczną naturę. Jeżeli jest mi trudno trochę bardziej przyglądam się swojemu organizmowi, ale bez zbędnej przesady. Jestem pod opieka lekarską, a mam swoich lekarzy od lat i poważnie traktuję wszystkie ich zalecenia. Staram się jednak nie chodzić do lekarzy codziennie, nie chcę być osobą, która z każdym drobiazgiem biegnie do lekarza. Wolę raczej wsłuchiwać się w siebie, znać swój organizm, by wiedzieć jak sobie pomóc.

Kiedy mi trudniej chodzę na dłuższe spacery, aby się rozruszać. To także mój sposób na smutek – kiedy dopada mnie nie wiadomo z jakiego powodu, też idę na spacer, albo dzwonię do przyjaciół, spotykamy się na kawce i od razu jest lepiej. Z czytaniem mam już problem, bo wzrok mam słaby, ale i z tym można sobie poradzić. Od niedawna mam czytaka – to świetne urządzenie, które pozwala na słuchanie książek, które ktoś czyta dla nas. Fantastyczna sprawa. Warto być otwartym na nowe technologie, bo można sobie pomóc i sporo ułatwić.

Nie poddaje się Pani słabościom. Wygląda na to, że znalazła Pani na nie swój sposób.

Tak. Dzięki temu, że wsłuchuję się w siebie wiem co daje mi ukojenie. Dla mnie podstawą są spacery i rozmowy z przyjaciółmi – przebywanie z ludźmi jest niezwykle ważne. Staram się nie być samotna, mobilizuję się, by wychodzić z domu, a jeśli jest trudno biorę laseczkę. Staram się uczestniczyć w życiu, nie zamykać się na ludzi, nie pozwalać sobie na psychiczną samotność. Kiedy czuję, że ciągnie mnie do dołu, mówię sobie: o nie! Nie dam się! Nie dopuszczam do swojego wnętrza smutku i samotności. Pomaga mi w tym słuchanie muzyki. Otaczajmy się pięknym dźwiękiem. Uwierzmy w to, że to jest wielka siła psychiczna, ja z tego korzystam.

Takim pomostem podtrzymującym kontakt seniora z otaczającym światem, może być opiekun.

To prawda. Dobry opiekun jest jak rodzina – trochę jak córka, trochę jak wnuczka, trochę jak zięć. Nie zastąpi rodziny, bo to niemożliwe, ale może być kimś wyjątkowym, naszym łącznikiem z innymi, ze światem na zewnątrz. Pomocną dłonią i powiernikiem.

Jesteśmy teraz w wyjątkowym momencie – pandemia zmieniła nasze funkcjonowanie, ograniczyła aktywność, dla wielu osób to był bardzo trudny czas. Jak Pani radziła sobie w ostatnich miesiącach?


Mnie udało się ten czas przetrwać w wyjątkowy sposób. Mam serdecznych przyjaciół, którzy na dwa miesiące zabrali mnie do siebie na wieś. A kiedy tylko wróciłam już inni czekali na mnie i zabrali do siebie na drugą wieś. Przyjęli mnie serdecznie do swojego domu w pełnym tego słowa znaczeniu – czułam się tam bardzo dobrze. Kiedy tam jestem robię co chcę. Idę na spacer, czytam sobie, dużo rozmawiamy, razem oglądamy telewizję, słuchamy radia. Żyję razem z nimi i  wśród nich. Spędziłam więc ten czas wyjątkowo przyjemnie.

Pin It on Pinterest

Share This