Teleporady to świetne rozwiązanie, szczególnie przydatne w czasach pandemii. Jednak żadna teleporada nie zastąpi kontaktu z pacjentem, szczególnie przewlekle chorym – uważa prof. dr. hab. n. med. Aleksander Prejbisz, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.

Pandemia COVID-19 wywróciła do góry nogami wszystkie funkcjonujące od lat mechanizmy i zasady leczenia. W jakim stopniu ta rewolucja dotknęła pacjentów kardiologicznych?

Pandemia to trudny okres dla całej służby zdrowia, ale przede wszystkim dla chorych przewlekle, w tym pacjentów kardiologicznych. Dziś trudno jeszcze powiedzieć jakie będą długofalowe skutki tej sytuacji. Musimy jednak liczyć się z tym, że są chorzy, którzy nie zostali zdiagnozowani, bo w tym trudnym czasie nie poszli do lekarza, nie mierzyli ciśnienia, nie wykonali badań krwi.

Nie u wszystkich udało się uzyskać cel terapeutyczny – część wizyt odbywała się w postaci teleporady, której tak naprawdę wszyscy się uczyliśmy: zarówno lekarze jak i pacjenci. Kłopot polega na tym, że część pacjentów nie była przygotowana na taką wizytę, np. nie mierzyli ciśnienia, czego nie udało się nadrobić w czasie teleporady, a bez tego trudno jest dobrze zaplanować leczenie. I teraz u tych chorych konieczne jest zmodyfikowanie leczenia.

Kolejna kwestia to wpływ pandemii na nasz styl życia – szacuje się, że przytyliśmy średnio 2 kg, a to ma konkretne przełożenie na wzrost ciśnienia tętniczego, zaburzenia lipidowe, stan przedcukrzycowy.

Także następstwa pandemii będziemy dopiero teraz oceniać.

Jakie nowe zagrożenia pojawiły się w czasie pandemii? Czy można nakreślić na tej podstawie mapę zagrożeń dla serca?

W takich warunkach kontrola chorób przewlekłych czy parametrów czynników ryzyka jest niedostateczna. Strach przed kontaktem ze służbą zdrowia sprawił, że niektórzy nie wykonywali badań profilaktycznych, rezygnowali z wizyt i kontaktów z lekarzem, a nawet zwlekali z wezwaniem pomocy medycznej w sytuacjach, kiedy wymagały tego objawy. Dla części chorych skończyło się to przerwaniem terapii, co jest bardzo szkodliwe dla ich zdrowia.

Zmienił się nasz styl życia, dla niektórych pandemia stała się świetna wymówką, by rezygnować z aktywności fizycznej – większość naszych chorych mówi, że przez pandemię nie chodzi na spacery, nie biega, nie rusza się, co oczywiście jest tylko wytłumaczeniem, bo przecież w warunkach reżimu sanitarnego także można wykonywać aktywność fizyczną.

Do tego niewłaściwa dieta, przewlekły stres, izolacja fizyczna i psychiczna.

W jaki sposób gorsza kondycja psychiczna odbija się na zdrowiu osoby z kłopotami kardiologicznymi?

Zgłasza się do nas wiele osób z somatyzacją zaburzeń nastroju – objawy, które mają: zwyżka ciśnienia, kołatanie serca, bóle w klatce piersiowej, choć sugerują problemy kardiologiczne w rzeczywistości okazują się być efektem lęku, stresu, zaburzeń nastroju. Proszę sobie wyobrazić, że przebycie covid-19 i hospitalizacja z tego powodu u 30% chorych jest przyczyną zespołu stresu pourazowego, który jest bardzo poważną chorobą. W przypadku chorych, którzy przebyli covid-19 wciąż nie wiemy, czy zgłaszane przez nich objawy, takie jak zmęczenie czy kołatanie serca wynikają z uszkodzeń wywołanych infekcją wirusowa czy z zaburzeń nastroju. A proszę pamiętać, że dotychczas – na przykład podczas chorowania na grypę – nie mieliśmy tak silnych przeżyć. Podczas obecnej pandemii dzień w dzień słyszymy ile osób umarło, każdy z nas ma z tyłu głowy, że może trafić do szpitala, zacząć się dusić, trafić pod respirator, umrzeć. To naprawdę silny stresor.

Pandemia wymaga od osób przewlekle chorych większej samodyscypliny w monitorowaniu choroby w warunkach domowych. Czy to się udaje?  

Musimy trochę poczekać na dane, które pokażą jak to wypadło. Początek pandemii miał w Polsce zbieżność z dwoma wydarzeniami.

Po pierwsze wprowadzono e-recepty, po drugie wydłużono je na okres 12 miesięcy. To oznacza, że potrzebnych jest mniej wizyt, bo można dostać receptę nawet na pół roku dłużej. Duża grupa chorych jest więc dobrze zabezpieczona. 

Ale pacjenci kardiologiczni sporo mogą zrobić sami, np. regularnie mierzyć ciśnienie tętnicze i zapisywać wyniki. Przypomnę może, że ciśnienie mierzymy nie tylko wtedy, gdy coś się dzieje, np. gdy boli głowa, jest ból w klatce piersiowej lub ból brzucha – takie sytuacje mogą bowiem powodować wzrost ciśnienia tętniczego, to naturalna reakcja organizmu na stres związany z dolegliwościami. Nam jednak zależy na informacji jakie jest ciśnienie tętnicze poza tym epizodami. Tak więc chodzi o to, aby mierzyć sobie ciśnienie w różnych sytuacjach, o różnych porach dnia, abyśmy poznali przeciętne ciśnienie tętnicze pacjenta. Chorych, którzy mają umówioną wizytę u lekarza lub teleporadę prosimy, aby przez tydzień przed wizytą wykonywali po dwa pomiary, jeden po drugim, na tej samej ręce dwa rano i dwa wieczorem i zapisywali wyniki obu pomiarów niezależnie od wyniku. Często pacjenci mówią: nie zapisałem, bo były dobre. To błąd, my chcemy je zobaczyć.

Zwiększyła się też liczba teleporad, czy one sprawdzają się w przypadku chorych kardiologicznie?

To rozwiązuje wiele problemów. Ale po pewnym czasie one nie wystarczają. Prowadząc pacjentów z ciężką chorobą nadciśnieniową raz na jakiś czas muszę spotkać się pacjentem. Tak więc odpowiadając na pytanie: to świetne rozwiązanie, ale nie zastąpi normalnej wizyty. Idealnie powinno wyglądać to tak: spotykam się z chorym na wizycie, umawiamy się jakie ma wykonać badania za miesiąc, potem dostaję wyniki i podczas teleporady dyskutujemy z chorym jak dalej postępować – chory nie musi do mnie przychodzić, szanujemy nawzajem swój czas. Jednak po jakimś czasie musimy się znowu spotkać, żeby ocenić skuteczność terapii. Proszę pamiętać, że trzy miesiące nieskutecznego leczenia nadciśnienia tętniczego to wzrost ryzyka zawału serca bądź udaru mózgu.

Jak przygotować się do teleporady, żeby była jak najbardziej udana?

Na stronach Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (www.ptnt.pl) w dziale „Dla pacjenta” dostępny jest przygotowany przez specjalistów poradnik: „Jak przygotować się do teleporady” i tam jest wszystko wytłumaczone, krok po kroku: jak prawidłowo wykonywać pomiary ciśnienia tętniczego, jakie informacje przygotować przed rozmową z lekarzem, że należy mieć pod ręką wyniki ostatnich badań, listę leków, które chory przyjmuje itd.

Jak pacjent, który ma chore serce powinien dbać o swoje zdrowie w warunkach izolacji?

Powinien zadbać o to, aby mieć jak najwięcej aktywności fizycznej. Dziś wiemy już to na pewno, że dobrostan, to nie tylko dieta. Zdarza się, że ktoś jest na diecie o ograniczonej liczbie kalorii, ale wciąż nie chudnie – właśnie dlatego, że nie zwiększa ilości ruchu. Mamy coraz więcej dowodów na to, że właśnie to jest podstawowym elementem pozwalającym na dobre funkcjonowanie organizmu. Dlatego więc nawet w warunkach domowych starajmy się ruszać – jeździć na rowerku stacjonarnym, ćwiczyć, chodzić po schodach. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego jak mało jedzenia potrzebujemy, gdy ograniczamy aktywność  fizyczną. Łatwo wtedy przekroczyć zapotrzebowanie kaloryczne, a nadwyżka gdzieś musi się odłożyć.

Badania potwierdziły, że najzdrowszą dietą jest dieta śródziemnomorska. Oprócz tego zwracajmy uwagę na to jak przygotowany jest posiłek – im bardziej przetworzone produkty, tym bardziej niebezpieczne dla naszego zdrowia. Pandemia to czas, kiedy więcej gotujemy w domu, może więc to dobry moment żeby wrócić do naturalnych składników.

Monika Wysocka

Pin It on Pinterest

Share This