8 grudnia 2021

Mija już prawie rok od wybuchu pandemii i choć wiele placówek ochrony zdrowia wprowadziło niezbędne zmiany organizacyjne, nadal wielu pacjentów ma utrudniony dostęp do lekarza, zwłaszcza w zakresie wizyt osobistych. Część osób, zwłaszcza starszych, boi się wizyt w przychodni. To wiąże się niejednokrotnie z przerywaniem terapii choroby przewlekłej i pogorszeniem stanu zdrowia. To także przyczynia się do braku nowych diagnoz – mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, członek Continue Curatio.

Niezależny zespół ekspertów Continue Curatio, który za cel postawił sobie monitorowanie i  przygotowywanie rozwiązań wspierających leczenie pacjenta „niecovidowego” w czasie pandemii alarmuje, że zaniechanie leczenia podyktowane strachem przez koronawirusem może spowodować znacznie bardziej dramatyczne w skutkach efekty niż sam COVID- 19. Chorzy często przerywają leczenie lub zwlekają z wizytą w poradni lecząc się „na własną rękę” i licząc, że dolegliwość „sama przejdzie”.  Niestety, gdy trafiają do lekarza często jest już za późno. W efekcie jesteśmy świadkami dramatycznego wzrostu umieralności Polaków,  jaki od dziesiątek lat nie miał miejsca.

Nie wolno przerywać leczenia

Ogromna liczba pacjentów, która w obawie przed koronawirusem zniknęła z przychodni i placówek medycznych wciąż do nich nie wróciła. Część się po prostu się boi, część racjonalizuje swoją inercję przekonaniem, że i tak nic nie działa, część rzeczywiście boryka się z utrudnionym kontaktem z opieką zdrowotną czy odwoływaniem planowych zabiegów, a dla wielu teleporada nie stanowi rozwiązania ich problemów zdrowotnych. Wynikiem tego coraz częściej pacjenci przerywają leczenie lub zgłaszają się za późno ze szkodą dla swojego zdrowia a nawet życia. – Pacjent przewlekle chory musi być przynajmniej raz w roku zbadany osobiście przez lekarza. Wypisanie recepty przez telefon nie wystarczy – podkreśla szef zespołu Continue Curatio prof. Bolesław Samoliński.

Teleporada nie powinna być rutyną

Sprawdzająca się na początku pandemii telewizyta nie rozwiązuje dziś wszystkich problemów pacjentów. Powinna znaleźć swoje miejsce w systemie, ale nie może zastąpić niezbędnej w wielu przypadkach wizyty osobistej. -Teleporady nie mogą być postępowaniem rutynowym. Należy stopniowo odchodzić od ich masowej skali – mówi onkolog prof. Jacek Jassem, członek zespołu Continue Curatio. Specjaliści przekonują, że osobiste spotkanie z lekarzem ma istotne znaczenie i wpływa na jakość i efekt leczenia, nie tylko z uwagi na możliwość zbadania chorego, ale również ze względów psychologicznych. Osobiste wizyty są traktowane przez chorych jako dużo bardziej zobowiązujące niż rozmowy telefoniczne, co sprawia, że zalecenia lekarza są realizowane bardziej efektywnie. Osobista wizyta ułatwia też zrozumienie i daje poczucie większego bezpieczeństwa. Pozwala zwrócić uwagę na istotne problemy, których pacjent często nie sygnalizuje przez telefon.

Brak poprawy sytuacji pacjentów „niecovidowych”

Zdaniem pacjentów, większość działań opieki zdrowotnej skupia się wciąż na walce z COVID-19, a zbyt mało na leczeniu chorób przewlekłych i opiece nad pacjentem niecovidowym. Zespół Continue Curatio również uważa, że niezbędne są szybsze działania przywracające sprawność systemu w zakresie opieki nad pacjentem „niecovidowym”. – Należy podjąć działania ułatwiające bezpośredni kontakt z lekarzem i pełną diagnostykę. Nie możemy już dłużej czekać, bo jak widać choroby nie czekają. Telewizyta może być w pewnych sytuacjach dobrym rozwiązaniem, ale nie remedium na wszystko i powinno się jasno oddzielać sytuacje, w których taka forma porady zdecydowanie nie wystarczy – apelują.

Pogarszający się stan psychiczny

Czas pandemii wpłynął bardzo źle na stan psychiczny wielu ludzi. Niepewność, strach przed chorobą, pogorszenie sytuacji materialnej, izolacja i samotność, szum informacyjny sprawiły, że wielu pacjentów potrzebuje wsparcia psychicznego.Dr Jarosław Woroń, zwraca uwagę na pogorszenie stanu psychicznego Polaków i groźne dla zdrowia działania na własną rękę. – Z uwagi na specyfikę okresu pandemii zauważalny jest wzrost liczby pacjentów przyjmujących szeroko pojęte leki psychotropowe, w tym w szczególności leki nasenne i przeciwdepresyjne. Takich pacjentów nie wolno nam pozostawiać samym sobie – apeluje.

 – Niestety, nie widzę istotnych znamion poprawy sytuacji pacjentów „niecovidowych”. Wciąż na nie czekamy. Potrzebne jest ułożenie w logiczną, wykonalną całość systemu szczepień , poradnictwa w kontakcie osobistym i teleporad – konkluduje szef zespołu Continue Curatio prof. Bolesław Samoliński.

Pin It on Pinterest

Share This