27 października 2020

Skierowanie do okulisty, badania zlecone w ramach profilaktyki – to tylko niektóre przykłady nie najpilniejszych w czasach epidemii spraw, z którymi pacjenci dzwonią do przychodni POZ, blokując telefon dla osób potrzebujących naprawdę pomocy. Lekarze rodzinni Porozumienia Zielonogórskiego apelują do pacjentów o odpowiedzialność i zachowanie rozsądku: poczekajcie z tym, co może poczekać.

– Teraz, w sytuacji kiedy część przychodni AOS oraz szpitali pracuje tylko w trybie przyjęć pilnych, a SOR-y są zamykane na czas dekontaminacji, widać najlepiej, że to lekarze POZ są fundamentem opieki zdrowotnej – to do nas o poradę zwracają się tysiące pacjentów dziennie – zapewnia Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. – Staramy się w tych wyjątkowych warunkach zapewnić pomoc wszystkim, którzy jej  rzeczywiście potrzebują. W wielu przychodniach kupiono dodatkowe telefony i uruchomiono nowe numery, by sprawniej udzielać teleporad, wystawiać e-recepty i umawiać na ewentualne wizyty pacjentów, u których konieczne jest bezpośrednie badanie. Ludzie chorują przecież nie tylko w powodu koronawirusa, mamy też pod opieką tysiące osób chorujących przewlekle i nagłych przypadków. Każdy telefon w błahej sprawie to cenne minuty zabierane lekarzowi, który w tym czasie mógłby pomóc komuś innemu. Apeluję, by dobrze się zastanowić przed sięgnięciem po telefon, czy rzeczywiście dobranie nowych okularów w tym momencie jest najważniejsze i czy nasz problem jest tak istotny, że nie można z nim poczekać.

 Odłożyć w czasie można bez szkody dla zdrowia wiele świadczeń udzielanych w POZ. Należą do nich m.in. bilanse dzieci i młodzieży czy szczepienia.  W związku z sytuacją epidemiczną konsultanci krajowi oraz towarzystwa naukowe zalecają wstrzymanie się z ich wykonywaniem w sytuacjach, gdzie jest to możliwe, bez uszczerbku dla pacjenta.

– Będziemy postępować według tych zaleceń, a pacjenci mam nadzieję zrozumieją, że ograniczenie wizyt w przychodniach  służy także bezpieczeństwu ich samych – dodaje Krajewski, przestrzegając jednocześnie przed drugą skrajną postawą, czyli niekonsultowaniem z lekarzem poważnych przypadków. – Jeśli małe dziecko ma  np. gorączkę i biegunkę, to jest oczywiste, że nie czekamy z tym aż się odwodni, tylko kontaktujemy się natychmiast z lekarzem rodzinnym. Rozsądek jest potrzebny zawsze, ale w czasach zagrożenia staje się jeszcze cenniejszy.  

Pin It on Pinterest

Share This