22 października 2019

Z Beatą Tadlą, ambasadorką konkursu Opiekun Seniora Roku 2018 rozmawiamy o odczarowywaniu starości, o tym czego możemy nauczyć się od seniorów i co możemy dla nich zrobić, by nie czuli się zepchnięci na margines życia.

– Jakie są Pani doświadczenia z seniorami?

Wyłącznie miłe! W zeszłym roku miałam przyjemność prowadzić jedno z wydarzeń podczas Parady Seniorów w Warszawie. Spotkałam tam ludzi otwartych, uśmiechniętych, z ogromnym apetytem na życie. Wróciłam z tej imprezy z potężną dawką energii. Poza tym jestem przekonana, że zestarzeć można się wyłącznie na własną prośbę albo też zdecydować, by nie zestarzeć się nigdy. Niedawno rozmawiałam w Radiu Zet z Urszulą Dudziak, to jest petarda! I kiedy mówi, że wiek to stan umysłu, to ja jej wierzę. Tak pięknie cieszy się miłością, tyle wciąż czerpie od otoczenia i niesamowicie dużo daje innym.

– Uczestniczy Pani w wydarzeniach dotyczących seniorów, dlaczego angażuje się Pani w taką działalność?

Ja się od ludzi uczę, a od seniorów można naprawdę wiele się dowiedzieć. Kiedy da się im do zrozumienia, że są ważni, że ich doświadczenie potrzebne jest nam wszystkim, to czują się docenieni, a nie zepchnięci na margines stereotypowego myślenia o starych, nudnych prykach. Stereotypy krzywdzą, a żeby je przełamać trzeba się nawzajem poznawać. Na różnego rodzaju spotkaniach z ludźmi – w bibliotekach, na festiwalach, piknikach – to właśnie seniorów jest najwięcej, są zainteresowani światem, dopytują, chcą się dokształcać. Każdy z nas będzie seniorem, a im więcej przykładów, które odczarowują starość, tym więcej wiary, że jesień życia nie musi być końcem świata

– Dlaczego to takie ważne, aby kultywować więzi międzypokoleniowe?

Bo każde pokolenie ma sobie wzajemnie coś do przekazania. Wzbogacamy się wiedzą od najmłodszych generacji, które żyją w świecie technologii, a przecież mogą nas tego uczyć, żebyśmy nie byli z tyłu, żebyśmy wciąż żyli na bieżąco ze zmieniającym się światem. Starsze pokolenia mogą z kolei pokazywać wartości, o których zaczynamy zapominać. Ja uwielbiam patrzeć na moich rodziców, kochających się od blisko pięciu dekad, wspaniale się uzupełniających. To właśnie starsze pokolenia uczą nas, że jak coś się psuje, to nie zawsze trzeba to wyrzucać, a można naprawiać. Łącznie z relacjami międzyludzkimi. Różnorodność nas rozwija, a o rozwoju nigdy nie możemy zapominać

– Wielu z nas prowadzi bardzo aktywny tryb życia i trudno z niego zrezygnować, by poświęcić się opiece nad niesamodzielnym seniorem. Jakie wyjście znaleźć z tej sytuacji, co Pani by zrobiła, gdyby stanęła przed takim dylematem?

Myślę, że rozmowę o tym trzeba z seniorami rozpocząć wtedy, gdy są jeszcze samodzielni. Wiedzieć, czego oni chcą, jak sobie wyobrażają taką sytuację i wspólnie ustalić ewentualne rozwiązania na przyszłość. Są tacy, którzy rozumieją zabieganie swoich dzieci i nigdy nie chcieliby stawać się obciążeniem. Szczególnie, że wielu z nas mieszka daleko od swoich rodziców. Wtedy poszukanie opiekuna, kogoś, komu możemy zaufać staje się być może najlepszym rozwiązaniem. Ja oczywiście myślę o tym, by sprowadzić rodziców jak najbliżej siebie, ale wiem, że nie wszystkie “stare drzewa” lubią być przesadzane. 

– Co możemy zrobić dla naszych seniorów, by nadal czuli się ważną częścią naszego życia?

Kochać ich. Otaczać zrozumieniem i szacunkiem. Pytać o rady, o opinie. Rozmawiać. Rozumieć ich sentymenty. Przyjmować ich pomoc, bo oni też chcą się czuć potrzebni. Pozwalać im obsypywać nas prezentami w postaci słoików z przetworami. Uczyć technologii, dzięki którym możemy być bliżej siebie. Przenigdy nie wolno nam uznać, że to stracone pokolenia. Seniorzy potrzebują naszej uwagi. Powinniśmy też tak wychowywać nasze dzieci, by to rozumiały

Pin It on Pinterest

Share This